Filozofia · 5 min czytania

Gruzja poza utartym szlakiem - co to właściwie znaczy?

Nie chodzi o to, żeby nie spotkać nikogo. Chodzi o to, żeby nie oglądać Gruzji zza szyby autokaru.

Grupa uczestników wyprawy na szlaku w gruzińskim Kaukazie
Wielkość grupy
8-12 osób
Noclegi
lokalne guesthouse'y
Transport
lokalni kierowcy, nie autokary
Plan dnia
ustalony, ale elastyczny

Cztery rzeczy, które robimy inaczej

To nie manifest marketingowy, tylko lista decyzji, które kosztują nas więcej i dają wam więcej.

  • Idziesz własnymi nogami. Nie ma dnia, w którym cała grupa tylko przejeżdża między punktami widokowymi.
  • Śpisz u ludzi, nie w sieciówce. Pieniądze zostają w Swanetii, a gospodarze pamiętają nas z poprzedniego roku.
  • Jesz to, co oni. Bez menu turystycznego, bez wersji light dla przyjezdnych.
  • Grupa ma 8-12 osób. Powyżej tego bus staje się autokarem, a kolacja przestaje być rozmową.

Poza szlakiem nie znaczy bez organizacji

Logistykę bierzemy na siebie w całości: transfery z lotniska, kierowcy, guesthouse'y, przewodnicy lokalni, plan awaryjny na złą pogodę i kontakt z ratownictwem, gdyby był potrzebny.

Twoim zadaniem jest plecak, ubezpieczenie i gotowość na drogę. Chaos, o którym opowiadają relacje z niezależnych podróży po Kaukazie, biorą na siebie ludzie, którzy jeżdżą tam co sezon.

Krowa na drodze w gruzińskiej wiosce
Opóźnienie w Swanetii ma zwykle cztery nogi i nie spieszy się.

Czego nie obiecujemy

Że wszystko pójdzie zgodnie z minutowym harmonogramem. Że prysznic zawsze będzie gorący. Że nie spotkasz innej grupy na Mestia-Ushguli. Że nie będzie dnia, w którym pada od rana do wieczora.

Obiecujemy, że gdy coś się posypie, będzie z wami ktoś, kto zna alternatywę, numer do kierowcy i drugi guesthouse we wsi obok.

Dla kogo to jest

Dla ludzi, którzy wolą historię niż fotografię z listy, i którzy potrafią przyjąć, że najlepsza część dnia zdarzy się poza planem: przy stole, na przełęczy w chmurze albo w busie, gdy trzeba wysiąść i przepuścić stado.

To nie jest wycieczka do odhaczenia. To wyprawa, którą się pamięta - i po której zwykle wraca się z ludźmi, z którymi się jechało.