Przygotowanie · 7 min czytania

Jak przygotować się do trekkingu w Gruzji?

Nie musisz biegać maratonów. Musisz umieć chodzić 5-7 godzin dziennie przez kilka dni z rzędu, w butach, które tego nie zepsują. Poniżej konkretny plan na 8 tygodni przed wyjazdem.

Trekkerzy na szlaku w dolinie pod lodowcem Shkhara w Swanetii
Dziennie na trasie
5-8 h marszu
Przewyższenia
600-1200 m w górę i tyle samo w dół
Wysokości
1400-2900 m n.p.m.
Czas przygotowań
8-12 tygodni

Czego naprawdę wymaga Kaukaz

Trekking w Swanetii nie jest techniczny. Nie ma tu ferrat, lin ani lodowców, po których trzeba chodzić w rakach. Jest za to codzienny, długi wysiłek: wychodzisz po śniadaniu około 9:00, jesteś na miejscu po 15:00-17:00, a następnego ranka robisz to samo.

Kluczowa różnica wobec weekendowej wycieczki w Tatry to kumulacja. Pierwszego dnia 800 m podejścia to nic. Trzeciego dnia, na nogach, które jeszcze nie odpuściły, te same 800 m czuje się dwa razy mocniej. Dlatego trenuje się nie pojedyncze wyjście, tylko powtarzalność.

Plan na 8 tygodni

Jeśli chodzisz w góry kilka razy w roku, ten plan wystarczy z zapasem. Jeśli zaczynasz od zera, daj sobie 12 tygodni i zacznij łagodniej.

  • Tydzień 1-2: dwa razy w tygodniu 45-60 minut szybkiego marszu lub truchtu, plus jedno wyjście 2-3 h w terenie.
  • Tydzień 3-4: jedno długie wyjście w weekend (3-4 h) z plecakiem 6-8 kg, plus dwa treningi nóg (przysiady, wykroki, wchodzenie na stopień).
  • Tydzień 5-6: wyjście 4-5 h z minimum 600 m przewyższenia. Idź w butach i skarpetach, w których polecisz do Gruzji.
  • Tydzień 7: dwa dni z rzędu w terenie - sobota 5 h, niedziela 4 h. To jest najważniejszy trening całego cyklu.
  • Tydzień 8: luzujesz. Krótkie marsze, rozciąganie, żadnych bohaterskich prób formy.
Ścieżka nad wioską Adishi w Swanetii
Adishi. Podejście, które w planie wygląda niewinnie, a w nogach nie.

Zejścia bolą bardziej niż podejścia

Podejście kosztuje oddech, zejście kosztuje stawy. Na Mestia-Ushguli schodzi się w sumie kilka tysięcy metrów i to zejścia zwykle kończą się bólem kolan u osób, które trenowały tylko wchodzenie.

Trenuj schodzenie świadomie: krótszy krok, lekko ugięte kolano, ciężar kontrolowany mięśniami, a nie rzucany na staw. Kije trekkingowe zdejmują z kolan realnie kilkanaście procent obciążenia - to nie gadżet dla starszych panów, tylko sprzęt.

Buty: najważniejsza decyzja

Najczęstszy powód nieudanego trekkingu to nowe buty kupione tydzień przed wylotem. Potrzebujesz butów za kostkę, ze sztywniejszą podeszwą, przechodzonych minimum 50-60 km po realnym terenie.

Rozmiar bierz o pół numeru większy niż miejski: na długich zejściach stopa dojeżdża do przodu i paznokcie u dużych palców płacą za to rachunek. Do tego skarpety trekkingowe (dwie pary na zmianę) i plastry na pęcherze w kieszeni spodni, nie na dnie bagażu.

  • Przymierzaj buty po południu, gdy stopa jest większa.
  • Testuj je na zejściu, nie tylko na płaskim.
  • Pęcherz zaklejasz przy pierwszym pieczeniu, nie gdy już jest.
  • Zapasowe wkładki ważą 60 g i ratują drugi tydzień wyprawy.

Wysokość i aklimatyzacja

Najwyższe punkty naszych tras to okolice 2700-2900 m: przełęcz Chkhutnieri, grań Zuruldi, jeziora Koruldi. To wysokości, na których zdrowa osoba nie potrzebuje formalnej aklimatyzacji, ale pierwszego dnia może czuć się wolniejsza i szybciej się odwadniać.

Zasada z drogi: pij więcej niż ci się chce (3 litry dziennie to norma), nie ścigaj się pierwszego dnia i zgłoś liderowi ból głowy, zanim stanie się problemem.

Głowa, czyli ta część, której nikt nie trenuje

W Kaukazie pogoda i logistyka mają swoje zdanie. Droga na Tetnuldi potrafi zniknąć pod błotem, most po roztopach bywa o kilometr dalej, a gorąca woda w guesthousie kończy się na siódmej osobie.

Przyjedź z planem, ale bez sztywnych oczekiwań co do godziny dojścia i temperatury prysznica. Ludzie, którzy najlepiej wspominają te wyprawy, to nie ci najsilniejsi, tylko ci, którzy najszybciej odpuścili kontrolę.