- Sezon
- koniec grudnia - początek kwietnia
- Karnet dzienny
- ok. 30-40 GEL (ok. 45-60 zł)
- Wysokości w Mestii
- 1800-3165 m
- Charakter
- szerokie stoki, dużo terenu poza trasami
Co Gruzja ma, czego nie mają Alpy
Przestrzeń i brak kolejek. Na Tetnuldi w środku sezonu potrafisz zjechać całą trasę, nie mijając nikogo. Stoki są szerokie, teren obok tras otwarty, a śnieg suchy i lekki, bo kontynentalny klimat robi swoje.
Do tego dochodzi cena: karnet kosztuje kilkanaście euro, kolacja z winem kilkanaście lari, a nocujesz w domu z widokiem na Ushbę, a nie w betonowym kurorcie.

Czego Gruzja nie ma
Gęstej sieci wyciągów, ratraków przejeżdżających każdą trasę co noc, rozbudowanego systemu oznaczeń i ratownictwa na alpejskim poziomie oraz przewidywalności. Wyciąg potrafi stanąć przy silnym wietrze, a droga na Tetnuldi bywa nieprzejezdna po opadach.
To nie jest wada, jeśli o tym wiesz. To jest wada, jeśli kupujesz bilet z założeniem, że będzie jak w Val Thorens.
Poziom - dla kogo to jest
Minimum to pewny zjazd po niebieskiej i czerwonej trasie w zmiennych warunkach: śnieg tu bywa puchowy, przewiany, czasem zlodzony. Jeśli jeździsz kilka razy w sezonie i nie boisz się nieprzygotowanego stoku, będziesz się świetnie bawić.
Freeride poza trasami robimy tylko z lokalnym przewodnikiem, z ABS-em, sondą i łopatą. Lawinowo Kaukaz jest poważny i traktujemy to poważnie - jeśli warunki są złe, jedziemy na trasy i nie ma dyskusji.
Dla kogo to nie jest
Dla osób uczących się jeździć (szkółki są symboliczne, a instruktorzy mówiący po polsku praktycznie nie istnieją), dla szukających życia nocnego i dla tych, którzy źle znoszą zmiany planu. Zimą w Kaukazie pogoda potrafi przestawić dzień w godzinę.
Ile to kosztuje na miejscu
Poza ceną wyprawy realny budżet dzienny to zwykle 60-100 GEL: karnet, wypożyczenie sprzętu (ok. 40-50 GEL/dzień), lunch na stoku i wieczorne piwo czy wino.
Płać gotówką w lari. Terminale w Mestii bywają, ale na Tetnuldi już niekoniecznie.

